Pracownicy, których nie ma! Praca na czarno

HR Komentarz

MPiPS podało do wiadomości, iż wedle oficjalnych danych, mamy obecnie w Polsce ok. 1 800 000 bezrobotnych. Mowa oczywiście o zarejestrowanych bezrobotnych. Należy dołożyć do tej liczby również osoby nie pracujące i nie zarejestrowane.

Ile osób natomiast pracuje w Polsce „na czarno” – czyli bez potwierdzenia umowy o świadczenie pracy na piśmie, bez zgłoszenia pracującego do ubezpieczenia społecznego i opłacenia składki zdrowotnej, właściwie sprawdzić się nie da. Na podstawie danych z cyklicznych kontroli PIP oraz danych WUP-ów i PUP-ów można próbować w dużym przybliżeniu oszacować ich liczbę. W ostatnich latach GUS szacował w taki właśnie sposób ich liczbę na 700 000 do nawet miliona. Wedle ostatnio przeprowadzonego przez specjalistów rynku pracy badania, w którym kompleksowo badano tzw. „szarą gospodarkę”, liczby te mogą znaleźć potwierdzenie w rzeczywistości. Dodatkowo – jak wynika z przeprowadzonych ankiet, niemal 40% respondentów akceptuje tę formę zarobkowania, szczególnie w sytuacji, kiedy trudno jest znaleźć legalną, rejestrowaną… i opodatkowaną pracę. Tyle samo stwierdza, że poszukując pracy dostało ofertę pracy na czarno. Dla niemal 1/3 okazjonalna nierejestrowana praca stanowi dodatkowe źródło dochodów. Podobnie wygląda liczba pracujących nielegalnie bezrobotnych, zarejestrowanych i pobierających świadczenia. Najczęściej to potencjalni pracodawcy proponowali taką formę zatrudnienia, w sporadycznych jedynie przypadkach propozycja wychodziła od potencjalnego pracownika (najczęściej w przypadku bezrobotnych, którzy nie chcieli utracić świadczeń). Jeśli chodzi o branże, które najczęściej wymieniane były jako dominujące w zatrudnianiu na czarno – wątpliwej jakości liderem jest branża budowlana. W dalszej kolejności wymieniano usługi transportowe, handel i usługi (najczęściej w charakterze niani, opiekunki – tu zatrudnianie na czarno to niemal powszechny zwyczaj i reguła). Najrzadziej (niemal nigdy) zatrudnia się na czarno wysokiej klasy specjalistów.

Pensję miał marną, bo pracował na czarno” – śpiewał Maciek Maleńczuk. Fakt, zatrudniających na czarno nie obowiązują przepisy o minimalnym wynagrodzeniu, więc mogą płacić, ile zechcą i ile zaakceptuje potencjalny pracownik. Nie ponoszą też żadnych pozapłacowych kosztów pracy – pracujący na czarno nie jest ubezpieczony, nie ma opłacanej składki emerytalnej ani żadnych innych świadczeń, bo… po prostu go nie ma. Marna, a w dodatku niepewna może być nie tylko pensja takiego pracownika-widmo. Marne jego widoki na przyszłość – brak składki emerytalnej, brak świadectwa pracy i referencji. Marne jego szanse na odzyskanie wynagrodzenia, jeśli trafił na podwójnie nieuczciwego pracodawcę. Marny wreszcie jego los, gdy zachoruje lub przydarzy mu się wypadek. Bo na widok rachunku za leczenie, pobyt w szpitalu lub operację zrobi mu się… czarno. Przed oczami.

 

Drukuj artykuł
dla HRPolska.pl komentuje Paweł Cholewka

HRPolska.pl

Prawnik, menedżer, trener biznesu.
Doświadczenie zawodowe zdobywał w jednej z największych śląskich kancelarii prawniczych, obszarach obsługi prawnej i strategii spółek sektora finansowego i energetycznego oraz administracji publicznej.
Doradca prawny Polskiego Towarzystwa Trenerów Biznesu. Felietonista Dziennika Zachodniego oraz gazety Nasze Miasto. Autor licznych publikacji z zakresu prawa, zarządzania, przedsiębiorczości i kompetencji społecznych.

Newsletter

Wykorzystujemy pliki cookies.