Kandydat, nasz Pan?

Praca, Czytelnia


Z pamiętnika rekrutera: „Drogi Pamiętniczku, dwa tygodnie temu wspominałem o idealnym kandydacie na stanowisko, które próbujemy zamknąć od trzech miesięcy. Okazał się bardzo kompetentny, spodobał się szefostwu i dziś zadzwoniłem do Niego z gotową ofertą pracy! Okazało się, że przyjął ofertę! Szkoda tylko, że nie naszą…”


Nowy trend

To prawdziwa i coraz częściej spotykana sytuacja, która odnosi się do codziennych zmagań rekruterów na całym świecie. Godziny spędzane na wyszukaniu idealnego kandydata, dodatkowe minuty poświęcone na rozmowę, przedstawienie warunków, ustalanie szczegółów, później jeszcze wysupłane gdzieś z zakamarków biura sekundy na dopinanie wszelkich ustaleń. Wszystko tylko po to, żeby kandydat swobodnie podpisał kontrakt z inną firmą. Warto się zastanowić, co go do tego przekonało? Możliwości jest mnóstwo. Zaczynając od proponowanych zarobków, przez obowiązki na stanowisku, które mogą być mniej interesujące, dojazd do nowego biura, które może być dalej od miejsca zamieszkania kandydata, po brak bonusów finansowych, środków na relokację, smog i tak dalej.

Okiem rekrutera

My rekruterzy wiemy jak jest: wolny rynek, business is business, „no hard feelings”. Nie chodzi o to. Kandydaci mają takie samo prawo do odrzucenia proponowanej oferty, jak firma do niepodjęcia współpracy z kandydatem. Dlaczego zatem o tym wspominam? Odwołuję się do tego, ponieważ warto skupić się na pewnych trendach, które sprawiają, że takie sytuacje – jak wszystko na to wskazuje – będą się przytrafiać rekruterom jeszcze częściej. Warto ten temat poruszyć w oparciu o twarde dane, aby zrozumieć skalę i specyfikę tego zjawiska.

Według ostatnich danych GUS w ciągu trzech kwartałów 2016 roku powstało 499 tys. nowych miejsc pracy, z tego 9,7% w sektorze publicznym, a 90,3% w sektorze prywatnym. W okresie trzech kwartałów 2016 r. najwięcej nowych miejsc pracy powstało w województwie:

  • mazowieckim – 95,8 tys. (19,2%)
  • śląskim – 55,8 tys. (11,2%)
  • małopolskim – 55,0 tys. (11,0%)

Co jednak ciekawe, w tym samym raporcie możemy odszukać informację, że 15,8% nowo utworzonych wolnych miejsc pracy w jednostkach o liczbie pracujących powyżej 49 osób  - zostało utworzonych w sektorze usług, który reprezentują również korporacje. Nie znaczy to oczywiście, że aktualnie tylko korporacje zatrudniają, ale niewątpliwie o czymś to świadczy. O czym? Na pewno o spadku bezrobocia. Pokazuje też, że sektor usług prężnie się rozwija i będąc chłonnym jak gąbka, z każdego studenta z dyplomem w ręku (nieważne jakim) potrafi zrobić specjalistę (nieważne od czego). Mimo pejoratywnego wydźwięku – a nie taki był zamiar - osobiście uważam to za duży plus. Korporacje potrzebują ambitnych ludzi, a ludzie potrzebują pracy. Coraz częściej nie liczy się wykształcenie, a zdobyte już na wcześniejszym polu doświadczenie oraz predyspozycje potencjalnego kandydata. Innymi słowy, jeżeli kandydat do firmy się  dostanie, to zostanie mu pokazany szeroki wachlarz możliwości rozwoju.

Prócz samej możliwości rozwoju duże firmy dają coś jeszcze – poczucie bezpieczeństwa. Za pracę już nawet na samym starcie, jako „tabula rasa” wymagająca przeszkolenia, dostajemy umowę o pracę, stałą pensję, świadczenia zdrowotne, ubezpieczenie, benefity, bonusy. Coś, co do nie tak dawna było wyjątkowe, dziś staje się standardem. Firmy prześcigają się w wymyślaniu dodatkowych bonusów lub podnoszeniem pensji, aby kandydatów do siebie przyciągnąć. Dodam tylko, że kiedy pracowałem na studiach, długo nie mogłem się doprosić o umowę zlecenie… Nie mogłem liczyć na warunki, które dziś wydają się być standardem.

Popyt na pracę rośnie. Znaczy to tyle, że zapotrzebowanie pracodawców (przedsiębiorstw) na pracę, determinowany przez koszty i wydajność pracy oraz popyt na dobra i usługi stale wzrasta. Dlatego warto zastanowić się nad jedną rzeczą: czy przedmiotem transakcji pomiędzy pracodawcą, a pracownikiem jest w tym wypadku tylko i wyłącznie praca, za którą pracownik otrzymuje określone wynagrodzenie. Czy też może ważniejsze są wynagrodzenie i benfity wynikające z tej pracy?

Okiem kandydata

Odnosząc się do Krakowa, jako zagłębia outsourcingu, a zarazem głównego ośrodka turystycznego w Polsce, mogę śmiało powiedzieć, że praca korporacyjna jest w tym momencie o wiele bardziej pożądana. Dzieje się tak również wśród studentów (nawet studiów stacjonarnych), gdzie dotychczas praca w gastronomii z uwagi na szybkie i spore zarobki utrzymywała się na pierwszym miejscu. Widać to po zainteresowaniu poszczególnymi rolami oraz faktem, że rynek outsourcingowy powiększa się w Polsce z roku na rok. W samym tylko Krakowie w tej chwili prowadzone są inwestycje, które w niedługim czasie pozwolą zatrudnić około 10 tys. ludzi, z czego większość z wyższym wykształceniem. To naprawdę spora szansa dla młodych oraz ambitnych kandydatów, którzy myślą o szybszym starcie swojej kariery. To również niewątpliwa szansa dla „wybrednych” pracowników, którzy śmiało będą mogli przebierać w ofertach konkretnych firm, aby uzyskać jak najlepsze warunki przy ewentualnej zmianie firmy. Te z kolei będą musiały się podnosić i dostosowywać do warunków ciężkiej konkurencji. Jedno jest natomiast pewne – najlepiej wyjdą na tym wszystkim pracownicy. Nie znaczy to jednak, że taki trend będzie mieć wyłącznie pozytywny wpływ na procesy rekrutacyjne. Spójrzmy na to jeszcze od drugiej strony.

Moim okiem

Sytuacja zwiększenia popytu na pracę może wpłynąć negatywnie na świadomy udział kandydatów w procesach rekrutacyjnych. Duża dostępność wakatów, a co za tym idzie większa szansa znalezienia pracy, niewątpliwie może się odbić na motywacji kandydatów do podjęcia pracy w konkretnej firmie. Potencjalnie jego szanse na angaż w innych firmach pozostaną na wysokim poziomie (choć nigdy nie będzie to 100% pewność). Nie mówię, ani nie namawiam do tego, żeby kandydaci nie szukali pracy w wielu firmach, ani żeby nie wybierali najlepszej dla siebie oferty. Warto natomiast zaznaczyć, że w niedługim czasie rekruterzy podczas rozmów kwalifikacyjnych będą mogli oprócz motywacji i doświadczenia sprawdzać pokorę kandydatów.

...

Jeszcze jedna uwaga dla osób, które w niedalekiej przyszłości będą brały udział w procesach rekrutacyjnych do wielu firm – proszę pamiętać, że rekruterzy też zmieniają pracę, ale pamięć do kandydatów zawsze zabierają ze sobą.

Drukuj artykuł
Michał Szafraniec

Alexander Mann Solutions, Kraków

Senior Sourcer, młodszy specjalista ds. rekrutacji wewnętrznej. Odpowiedzialny za rekrutacje niższego i średniego szczebla, a także realizację obowiązków z zakresu Brandbuilding.

Newsletter

Wykorzystujemy pliki cookies.