Dyrektywa unijna pozbawi pracy 260 tys. Polaków?

HR Info


Komisja Europejska przedstawiła nowelizację dyrektywy o delegowaniu pracowników. Zmierza ona m.in. do ograniczenia okresu delegowania do 24 miesięcy oraz zrównania wynagrodzeń pracowników delegowanych z pracownikami miejscowymi wykonującymi taką samą pracę w tym samym miejscu. Nowe przepisy mogą zagrozić zatrudnieniu około 2 mln osób, w tym nawet 260 tys. Polaków.




Proponowane przez Unię przepisy ingerują w suwerenność państw i wewnętrzne plany poszczególnych przedsiębiorstw, pozbawiając konkurencyjności rynkowej niektóre kraje członkowskie oraz umacniają bariery w swobodnym przepływie pracowników w UE. Mogą również doprowadzić do wzrostu zatrudnienia w szarej strefie. Największe w Polsce organizacje pracodawców, m.in. Stowarzyszenie Agencji Zatrudnienia, Business Centre Club oraz Pracodawcy RP występują przeciwko planowanym zmianom. Ich obawy budzi brak prowadzenia konsultacji ws. zmian dyrektywy o delegowaniu pracowników.

Przedstawiona na początku marca rewizja dyrektywy o delegowaniu pracowników wzbudziła ostry sprzeciw ze strony polskich przedsiębiorców. Największe organizacje pracodawców w kraju twierdzą, że proponowane zmiany stoją w sprzeczności ze swobodą świadczenia usług naruszając tym samym bazowe zasady funkcjonowania Unii.

„Proponowana zmiana unijnej dyrektywy ws. delegowania pracowników wydaje się być skutkiem jednostronnych nacisków związków zawodowych na Komisję Europejską. W chwili obecnej jej wprowadzenie nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia. Co więcej nie wszystkie państwa członkowskie UE zdążyły wprowadzić wewnętrzne przepisy implementacyjne związane z poprzednią dyrektywą wdrożeniową z 2014 do dyrektywy 96/71 ws. delegowania pracowników” - komentuje Krzysztof Jakubowski, wiceprezes Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia.

Zdaniem ekspertów, zmiana Dyrektywy poważnie zagrozi polskim przedsiębiorcom oraz pracownikom dotychczas znajdującym zatrudnienie za granicą. Według danych UE liczba pracowników delegowanych w Unii w 2014 roku wyniosła 1,9 mln osób, przy czym wydano ponad 430 tys. zaświadczeń o ubezpieczeniu A1 dla polskich pracowników. W praktyce oznacza to nawet 260 tys. pracujących Polaków, czyli najwięcej spośród innych krajów członkowskich. Zmiany wpłyną w szczególności na pracowników branży opieki domowej, gdzie głównie zatrudnione są osoby 50+, które w Polsce są zagrożone wykluczeniem zawodowym.

Proponowany przez Unię pakiet mobilności zakłada wypłacanie takiej samej płacy za tę samą pracę. Nie bierze jednak pod uwagę siły nabywczej pieniądza w krajach delegujących i przyjmujących. Lekceważy również fakt ponoszenia dodatkowych kosztów przez przedsiębiorców delegujących pracowników do krajów przyjmujących. Wydatki obejmują m.in. obsługę prawną, przedstawicielstwo w kraju docelowym, ubezpieczenie, transport. Wobec powyższego w scenariuszu proponowanym przez KE pracownicy z Polski będą drożsi niż miejscowi. Warto też zauważyć, że pracownicy delegowani najczęściej wypełniają luki w miejscach, gdzie brakuje pracowników stałych. Wiele prac wykonywanych przez pracowników delegowanych nie jest wykonywana ze względów prestiżowych przez pracowników miejscowych. „Zapotrzebowanie na te prace jednak zniknie. Wzrośnie natomiast cena usługi. Wielu klientów zwyczajnie nie będzie na to stać. A więc proponowana zmiana może doprowadzić wprost do wzrostu zatrudnienia na czarno” - podkreśla Krzysztof Jakubowski.

„Po raz kolejny interesy polskich pracowników i przedsiębiorców na wspólnym rynku są zagrożone. Nie zostały również spełnione deklaracje deputowanych do Parlamentu Europejskiego o stabilizacji sytuacji prawnej na rynku pracy wewnątrz UE” - dodaje Jakubowski.

...

Stowarzyszenie Agencji Zatrudnienia, Business Centre Club, Sekcja Agencji Opieki oraz Pracodawcy RP wystosowały wspólne pismo wyrażające sprzeciw wobec zmian w Dyrektywie. Apelują o wstrzymanie się z pracami do momentu wdrożenia przez państwa członkowskie wcześniejszej dyrektywy traktującej o delegowaniu pracowników. Pracodawcy oraz przedsiębiorcy obawiają się stronniczości KE w podejmowaniu decyzji, a brak podjęcia konsultacji i dialogu uznają za dyskryminujące. Do protestu przyłączyła się także Konfederacja Lewiatan.

Drukuj artykuł
Informacja została przygotowana przez SAZ

Newsletter

Wykorzystujemy pliki cookies.